Teraz chodzę do gimnazjum i od początku roku szkolnego uczęszczam na lekcje śpiewania. Na razie nie mogę powiedzieć o tym nic więcej, poza tym, że to na prawdę świetna zabawa! A sama muzyka...? Towarzyszy mi od zawsze, ale bliżej zaczęłam zapoznawać się z nią w 5 klasie. Mianowicie rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej. Wybrałam perkusję. Może dlatego, że mój tata zawsze chciał nauczyć się grać na tym instrumencie? Postanowiłam spróbować. To nie było pierwsze podejście do tej szkoły. Już w zerówce rodzice chcieli mnie tam zapisać, ale byłam za mała. Oczywiście ani przez chwilę nie myślałam, że kiedykolwiek zdecyduję się na perkusje. Na początku miałam uczyć się gry na skrzypcach... Więc ponownie zapisałam się do muzycznej właśnie w klasie 5. Podobno szło mi świetnie, ale potem było coraz gorzej. Nie tyle z perkusją, co z moją zwykłą szkołą. Podejmowałam już kilka prób, by wypisać się ze szkoły muzycznej, ale z różnych powodów nie udało mi się. Cóż... Teraz myślę sobie, że gdybym zrezygnowała, nic by mi już nie pozostało. Ta codzienna monotonia... Gdy gram, czuję, że zapominam o wszystkim. Kocham to. Co prawda zostało mi jeszcze kilka lat nauki, ale wytrwam to końca, pomimo, że czasem nie jest mi łatwo. Wy też o tym pamiętajcie: róbcie to, co kochacie i nie poddawajcie się, NIGDY!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz